, ,

[RECENZJA] - Nanga Parbat. Droga Doskonała - D. Nardi & A. Carati

1.8.21

Nanga Parbat. Droga Doskonała

Nanga Parbat - przyciąga i kusi od lat, będąc marzeniem i zarazem przekleństwem wielu alpinistów, a nierzadko dramatyczne próby jej zdobywania doczekały się historii spisanych na kartach niejednej książki
Czy kolejna pozycja o Nagiej Górze na księgarskiej półce może wnieść coś nowego? Czy da się ją czytać, mając w pamięci znane już relacje? - Takie obawy krążyły mi po głowie zanim przystąpiłam do lektury książki, która ukazała się w lipcu nakładem Wydawnictwa Replika - "Nanga Parbat. Droga Doskonała", autorstwa Daniele Nardiego - włoskiego alpinisty i Alessandry Carati - pisarki i dziennikarki.

Nanga Parbat. Droga Doskonała

Napisana lekko i wciągająco, bez udziwnień i wzniosłych peanów.
Po lekturze mogę przyznać jedno - zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona. Ta książka to dla mnie świeże spojrzenie na temat alpinizmu zimowego, zawziętości i pasji, które pchają śmiałków do działania. A gra jest przecież warta świeczki, bo zdobycie takiego szczytu to wieczny laur na kartach historii zimowych wspinaczek w górach najwyższych. A Nanga Parbat to olbrzymi masyw, którego potęga jednocześnie przytłacza i przyciąga niczym magnes.
 
Esencję tej książki idealnie podsumował włoski dziennik "La Stampa"
To nie kolejna techniczna, egocentryczna książka o alpinizmie, podobna do tych, których pełno w księgarniach. To piękna i prawdziwa historia niepohamowanej pasji do gór, a także opowieść o życiu, przyjaźniach, miłości i uczuciach. To opowieść o chłopaku, który desperacko walczył o uznanie (...)
To historia o chłopaku z Lacjum, terenów, które nijak nie uchodzą za "wylęgarnię" alpinistów, który wymarzył sobie zdobycie jednej z najniebezpieczniejszych gór świata i to w dodatku drogą jednocześnie doskonałą, co ekstremalnie trudną do pokonania - Żebrem Mummere'go
 
Pasja i zapał rodzące się w Daniele od lat wręcz szczenięcych pchały go do często szalonych przedsięwzięć. Bez mentorów, idoli i wspierającej społeczności wspinaczkowej, krok po kroku od niskich pagórków aż do ośmiotysięczników powalających swoją potęgą. To ścieżka, na której szlifował umiejętności wyćwiczone na nieudanych próbach i błędach.
To doskonała opowieść o postawionym sobie wielce ryzykownym wyzwaniu na granicy życia i śmierci. 
Bo niemal jeden alpinista na trzech nie wraca.
Na kartach książki emocje przeżywane przez Daniele w trakcie wspinania i codziennych czynności przeplatają się z opisami wypraw, między innymi próbą zdobycia Nangi z Élisabeth Revol, próby współpracy z polskimi zespołami. Sugestywne opisy, niewygody i dramatyczne momenty, utrata partnerów, gdzieś zawsze obecna śmierć.
Wyprawy Daniele to czas, w którym romantyczne pragnienia zdobywania góry mieszają się z gierkami między partnerami i zespołami. To momenty, kiedy Daniele musi stawiać czoła nie tylko wysokim górom ale i sobie, swojemu dość trudnemu charakterowi, który czasem wikła go w spory i zaognia rywalizację między zespołami działającymi pod danym szczytem.
 
Nardi pisze prosto o ekstremalnym zmęczeniu, poczuciu zagrożenia, lęku, hejcie, jaki na niego spadł po dramatycznej wyprawie na K2, bo przecież inni "specjaliści" wiedzą lepiej, swoistym wyścigu, jaki toczy się między wyprawami i ich uczestnikami, który już dawno usunął w cień romantyczną wspinaczkę, zastępując ją zimną kalkulacją zysków i strat.
 
Całość zamyka rozdział napisany przez Alessandrą Carati, która towarzyszyła Nardiemu podczas jego ostatniej wyprawy do obozu bazowego. To z tej wyprawy Daniele nie wraca, a Alessandra wydaje książkę po jego śmierci, co z resztą uzgodnili jednego wieczoru. Czyżby Daniele miał jakieś przeczucie? Tego nikt nigdy się nie dowie.

Mimo że książka napisana jest lekko, to wypełniona jest mnóstwem informacji traktujących o rozterkach, trudach i niebezpieczeństwach związanych ze wspinaczką w górach wysokich, o reakcjach organizmu w strefie śmierci, o tym, jak bardzo da się przesuwać granice, które wydają się już nie do przesunięcia.

Czy "Nanga Parbat. Droga Doskonała" to książka najlepiej pokazująca wysokogórską walkę i perypetie wspinaczkowe? - Prawdopodobnie nie, jednak w ostatnim czasie nie miałam w ręku innego tytułu, który sprawiłby mi większą frajdę z czytania. Polecam więc tę książkę waszej uwadze z czystym sumieniem.

Sprawdź też:

0 komentarze

OSTATNIE

ARCHIWUM