, , ,

CZARNA WOŁGA, KRYMINALNA HISTORIA PRL - Przemysław Semczuk | Recenzja - Zbrodnie były od zawsze wpisane w ludzki żywot

16.6.14

Zbrodnie PRL-u, Czarna Wołga

Zewsząd słyszymy i wszędzie czytamy o tym, jaki to teraz otaczający nas świat jest zdeprawowany i pełen zbrodniczego elementu. Telewizyjne reportaże kipią od sensacji, a to porwanie, a to gwałt, a to ciało w rzece, czy inny śliski kocyk. Prawda jest jednak taka, że fakt popełnianych zbrodni nie jest znakiem wyłącznie naszych czasów. Zdeprawowani i zepsuci do cna ludzie są, BYLI i zapewne będą. A o tym, że zbrodniczy delikwenci działali i poczynali sobie całkiem "rześko", nierzadko drwiąc sobie z władzy i realiów, przekonacie się sięgając po "Czarną Wołgę. Kryminalną Historię PRL" autorstwa Przemysława Semczuka.

To jeden z moich ostatnich nabytków (jedni polują na buty, ja mogę pasjami kupować książki i ciągle mi miało, a regał trzeszczy), z którego jestem bardzo zadowolona i który pozwolił na zagłębienie się w kilka skrywanych spraw z epoki, którą znam jedynie z opowieści, jak się okazuje, często podkolorowanych.

"Poznaj półświatek PRL, którego nie widziałeś w 997 i 07 zgłoś się."

Dlaczego wybrałam akurat tę książkę? Odkąd pamiętam, nawet szczeniarą będąc, zawsze mnie "kręciła" tematyka kryminalna. Podczytywałam ukradkiem "Detektywa" i oglądałam do upadłego "Magazyn kryminalny 997" w TVP, wybór książki wydaje się więc być oczywisty.

Czego więc możecie spodziewać się po tym wydawnictwie? Autor jest dziennikarzem i publicystą historycznym. Zagłębił się w akta zgromadzone w IPN-ie, by poznać historię spraw, które ukrywano przed ówczesnym światem. Autor prezentuje kryminalne tajemnice PRL bez cenzury, przytaczając zeznania skazanych, świadków i podejrzanych, zachowując pisownię oryginalną. Obnaża i uwidacznia braki ówczesnego systemu milicyjnego. A przyznać trzeba, że ówczesna milicja miała mało wspólnego z wizerunkiem gliniarza. Prezentuje fakty, które mówią jednoznacznie, że daną sprawę czasem trzeba było zakończyć, choćby nie wiem co, choćby kosztem niewinnego człowieka - zawsze znalazł się jakiś kozioł ofiarny. 

Mimo, że żyło się wolniej, milicja miała co robić i choć jej poczynania były często nieudolne, to przy wsparciu tajniaków i ubeków była w stanie zastraszyć przesłuchiwanych obywateli, aby sprawy zakańczać, przypodobać się ówczesnej władzy i zyskać poklask.

Spektrum przytoczonych w książce przestępstw popełnionych w czasach PRL jest pokaźny i spokojnie może konkurować z teraźniejszością. Dwanaście rozdziałów przedstawia nam wydarzenia, które rzucały cień na spokojny żywot zwykłych ludzi, potęgując nierzadko psychozę strachu i angażując do działania milicyjne zastępy. 
Tytułowa czarna wołga stała się symbolem przestępstw ściśle związanych z porwaniami i handlem dziećmi. Nawet mnie babcia straszyła, żebym się nigdy nigdzie sama nie oddalała od dorosłych, bo czarne auta porywają dzieci. Pamięć o takich wydarzeniach była żywa długo, długo po zamknięciu danych spraw.

W PRL-u dobrze się mieli porywacze - porwania dla okupu to nie jest wymysł naszych czasów. Terroryści to też nic nowego. Straszenie skażeniem wodociągów dużego miasta, czy informacje o podłożonych bombach w samolotach nie dziwiły pracowników służb bezpieczeństwa. Były głośne napady na banki i sklepy, strzelaniny i porachunki, handel bronią i walutą, grasujący na Śląsku Wampir, tajemnicze śmierci na statkach towarowych, morderstwa z podtekstem politycznym i produkcja pieniężnych falsyfikatów. Pomysłowość, fantazja, a czasami totalny idiotyzm charakteryzowały prezentowanych bohaterów przestępczych procederów. Jedni wpadali szybciej, inni później, a jeszcze innym nic nie można było udowodnić mimo pewności o ich winie - zupełnie, jak teraz.

Czym więc różnił się PRL od naszego obecnego świata? - Jeśli chodzi o rodzaje popełnianych przestępstw - Niczym. Wtedy po prostu mniej się mówiło o sprawach niewygodnych, a obywatele żyli w nieświadomości, często niedoinformowani i zmanipulowani przez system. 
Jedyną różnicą - jak dla mnie - był system i wymiar kar. Te nie były śmieszne, jak obecnie, a popularna kara śmierci i długie wyroki miały dawać do myślenia i odstraszać. Mimo to zawsze znajdowali się amatorzy przestępczego dzieła. Półświatek miał się dobrze.

Mimo, jakby nie było, poważnej tematyki, pozycję tę czyta się lekko i szybko. Którą sprawę i jak udało się rozwiązać, a która musiała rozejść się po kościach, dowiecie się z książki. Nie zabiorę Wam tutaj przyjemności odkrywania kryminalnych wydarzeń. Przeczytajcie. Warto. 

Sprawdź też:

6 komentarze

  1. Widzę, że nie tylko ja podkradałam "Detektywa". A mówią, że dziewczynki to tylko mamie szminki podwędzają. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że takich, jak my, jest dużo więcej. W końcu to była taka dorosła lektura.

      Usuń
  2. Zapowiada się ciekawie, a że planowałam książkowe zakupy, to jedna książeczka więcej chyba nie zrobi dużej różnicy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Że tak powiem: dobre, dobre:) Już zapisuję:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznaję, że książek czytam mało, ale ta zapowiada się wyjątkowo interesująco.

    OdpowiedzUsuń

OSTATNIE

ARCHIWUM