Świat sportu - Świat oczekiwań i zawiedzionych nadziei

8.4.14


Wielu z Was już pewnie zdążyło się zorientować, że lubię śledzić wydarzenia na arenach sportowych. Chłonę sportowe emocje, jak gąbka wodę, nawet jeśli towarzyszą one dyscyplinom, co do których nie pałam szczególnym entuzjazmem, a czasem i nie do końca ogarniam reguły. Niemniej jednak zawsze doceniam wysiłek tych, którzy stają w sportowe szranki i starają się być jeszcze lepsi, pokonując przede wszystkim siebie. Kibicuję naszym i nie-naszym, rozumiem emocje, euforię, będącą skutkiem sukcesu, i rozgoryczenie, a nawet gniew, będące wynikiem porażki. Ilu ludzi, tyle emocjonalnych reakcji.

Niektórzy jednak nie są w stanie tego ogarnąć. To, że ktoś świadomie wybrał grę w barwach Polski, nie może skutkować tym, że reszta niesportowego świata będzie po takim delikwencie jeździć, jak po burej suce tylko dlatego, że przegrał. Jako kibice nie mamy prawa wymagać, no chyba, że w jakiś sposób przyczyniliśmy się do rozwoju danego talentu sportowego - Ktoś z Was przyłożył rękę do czyjegoś sportowego sukcesu? Ja, nie. Możemy jedynie mieć nadzieję na dobre występy naszych reprezentantów, których i tak mamy garstkę - niezależnie od dyscypliny.

Mimo, że jest, jak jest, ostatnie wydarzenia w świecie tenisa pokazały, jak szybko niesportowy świat staje się nieprzychylny temu, któremu się nie powiodło. Dzisiaj media huczą, dziennikarzyki robią nagonkę na Jerzego Janowicza, który podczas konferencji prasowej po przegranym meczu powiedział kilka dosadnych słów, odnosząc się do sytuacji, w jakiej znajduje się sport w naszym kraju. Nie powiem, może zabrakło mu pokory, może trochę przesadził, wszak to nie jego zadanie, by to oceniać. Być może powinien bardziej panować nad swoimi emocjami, lepiej dobierać słowa, ale ma pełne prawo do tego, by powiedzieć, co myśli i czuje. Nie zrobił nic, za co miałby przepraszać "ugodzony", niesportowy świat.

Zaraz pojawią się głosy, że skoro gra z godłem na piersi, to musi spełniać oczekiwania pierdyrialda ludzi. Nic nie musi! Może chcieć, a my możemy być dumni, że chce godnie reprezentować właśnie nasz kraj, że mimo tych wszystkich kłód, jakie są rzucane młodym sportowcom pod nogi, on i wielu innych (ostatnimi czasy może poza reprezentacją piłki kopanej) się nie poddają i starają się dawać z siebie wszystko.
Każdy reprezentant, czy to w tenisie, skokach, biegach, pływaniu, pracuje na własny rachunek. Trenuje, po pierwsze, przede wszystkim dla siebie. Kibic jest ważny, to oczywiste, bo nakręca, bo może zmotywować, bo fala dopingu może ponieść wysoko i daleko. Absurdalne jednk są sytuacje, gdy gawiedź się obraża, gdy komuś raz, czy drugi powinie się noga. Dla tych, którzy się jeszcze nie zorientowali - tak już jest w sporcie, że jedna ze stron wygrywa, a druga przegrywa. My, jako kibice, też musimy umieć znosić gorycz porażki. Dopóki więc sami czegoś nie osiągniemy, albo nie przyczynimy się do czyichś sukcesów, możemy jedynie wierzyć i mieć nadzieję na dobry wynik, ale nie wymagać go za każdym razem.
Gdyby każdy pilnował swojego ogródka, świat byłby piękniejszy - niech więc każdy robi swoje, tak dobrze, jak potrafi.

Zdjęcie pochodzi z pixabay.com, CC0, cherylholt
 

Sprawdź też:

7 komentarze

  1. W naszym kraju to ciekawe zjawisko. Kiedy sportowiec wygrywa, deklasuje rywali itp - potrafi się go wywindować niemal do rangi Boga, kiedy zdarzy mu się przegrać raz czy drugi... Wiadomo. A przecież nawet sportowcom w szczytowej formie może przydarzyć się słabszy dzień, nie rozumiem jak można się obrażać i czegokolwiek wymagać od jakby nie było obcych nam osób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać - i to nie tylko w sporcie - wielu lubi popadać w skrajności, od skrajnej miłości, do skrajnej nienawiści.

      Usuń
  2. Dlatego jest na to jeden zawsze skuteczny kibicowski sposób. Nie wkrecac się za bardzo ;) bo co w moim życiu zmienia to czy Janowicz gra lepiej czy gorzej ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Co mnie najbardziej dziwi, to nie nagonka, gdy ktoś przegra mecz, ale nagonka, gdy ktoś nas godnie reprezentuje, jest komplementowany na świecie, a u nas trafia pod wiadro pomyj. Też przykład tenisowy. Chodzi mi o Agnieszkę Radwańską. Gra rewelacyjnie, wiele jej zagrań ma opinię najlepszych akcji tenisowych roku, a proszę poczytać komentarze na jej temat po meczach. Chamstwo, wytykanie urody i zawiść. Mam tylko nadzieję, że nie czyta tego.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem mam wrażenie, że zawiść to główna cecha większości nszych rodaków, którzy nic nie zrobią, ale będą żyli tym, jak komuś dopiec. Smutne to i tyle.

      Usuń
  4. Kiedyś gdzieś znalazłam takie sformułowanie, że w sporcie więcej jest przegranych niż wygranych. I taka jest prawda - w większości przypadków jest tak, że droga do sukcesu wiąże się z wieloma porażkami, a i sam sukces nie trwa wiecznie. I to jest chyba to, czego ludzie "niesportowi" nie potrafią do końca zrozumieć. Oczekują tylko niekończących się sukcesów, wymagają gruszek na wierzbie nie doceniając trudu i pracy zawodnika. Przecież on chce jak najlepiej i daje z siebie wszystko. A na końcowy wynik składa się przecież tak wiele czynników...

    OdpowiedzUsuń

OSTATNIE

ZAREZERWUJ NOCLEG

Booking.com

ARCHIWUM