,

Słowacja - Tatry - Dzień V - Lomnické sedlo

19.1.13

To był już ostatni sierpniowy dzień naszego pobytu po słowackiej stronie Tatr i chcieliśmy, co zapewne zrozumiałe, wykorzystać go w stu procentach. Mimo, że w nogach już mieliśmy całkiem sporo, bo i między innymi Bystrą Ławkę oraz dreptanie po Jaskini Bielskiej, to przecież nie godziło się spoczywać na laurach. Jeszcze przed przyjazdem mieliśmy w planach zdobycie Łomnicy (Lomnický štít 2634 m n.p.) bez wjazdu kolejką, pieszo, z przewodnikiem. Niestety na miejscu musieliśmy zweryfikować nasz ambitny plan, gdyż nie było grupy, do której nasza dwójka mogłaby się "podpiąć". Skoro tak się stało to stwierdziliśmy, że warto jednak się dostać na górę, bo dla takich widoków, jakie się stamtąd zapewne rozciągają, to wręcz trzeba się zapakować w kolejkowy wagonik i dać się powieźć na szczyt.
Niestety i tutaj nasz wakacyjny pech dał o sobie znać. Mimo, że z kilkudniowym wyprzedzeniem chcieliśmy zakupić bilety na wjazd, nie udało nam się. Takie było obłożenie, że pierwsze wolne miejsca na wagonik byłyby dopiero 3 dni po naszym wyjeździe do domku. No ale, "Nic to", jak mawiała Basia Wołodyjowska, Łomnicy nam nie przestawią. Mamy pretekst, by tam wrócić. :)
Powyższa sytuacja nie spowodowała jednak, że dzień musieliśmy spisać na straty. Przeciwnie. Jak to mamy w zwyczaju, zawsze jest jakiś plan B - gdyby zawiódł, to alfabet się na B nie kończy. ;)

Tam był nasz cel - pierwotny - Łomnica

Wyruszyliśmy więc kolejką (Tatranská elektrická železnica) z Nowej Leśnej (Nová Lesná) do Starego Smokowca (Starý Smokovec) i stamtąd do Tatrzańskiej Łomnicy (Tatranská Lomnica).

 Z Tatrzańskiej Łomnicy ruszyliśmy szlakiem zielonym, który swój początek miał przy Hotelu Grand Praha i wiódł pod nieczynną linią wyciągu. Po około godzinie marszu docieramy do punktu  Štart 1145 m n.p.m. Stamtąd ruszamy dalej w kierunku Łomnickiego Stawu (Skalnaté pleso 1751 m n.p.m.), co zajmuje nam około godziny i trzydziestu minut. Gdy patrzymy w górę, rozpościera się przed nami widok majestatycznych szczytów, gdy spojrzymy za siebie, ukazuje się nam krajobraz usiany zabudową mieszkalną podtatrzańskich, słowackich miejscowości.


 Łomnica

 Sławetny wagonik wywożący turystów na Łomnicę



Przy Łomnickim Stawie robimy sobie dłuższy postój. Pogoda dopisuje, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by trochę wystawić facjatę do słońca i zjeść obiad w pięknych okolicznościach przyrody i - trzeba to koniecznie dodać - w normalnej cenie. 

Ludzi jest mnóstwo, bo i szlaki prowadzące w to miejsce nad wyraz przyjemne, więc czemu ludziska mają nie skorzystać. :)

Najedzeni stwierdzamy, że skoro na Łomnicę nam się nie udało dostać, to podjedziemy sobie rekreacyjnie wyciągiem na Łomnicką Przełęcz (Lomnické sedlo 2190 m n.p.m). Byłam tak głodna widokowych panoram, że nic nie było w stanie nas powstrzymać. Choćbyśmy się mieli tam teleportować. Tutaj, mimo dużej ilości obecnych turystów, bilety na wyciąg były dostępne. :) Pojechaliśmy we dwójkę. Reszta ekipy w ilości sztuk 3 została przy Łomnickim Stawie, zażywając kąpieli słonecznej.

Różnica wysokości pomiędzy Łomnickim Stawem a Łomnicką Przełęczą nie jest bardzo duża, więc sam wjazd nie trwał długo. Całe szczęście, bo wyjątkowo nie lubię, jak mi się nogi majtają i żadnego pożytku z nich nie ma, a na dodatek pan małżon odczuwa czasem dyskomfort jeśli chodzi o wysokość. Dodatkowo, zawsze przed zejściem z krzesełka wyciągu mam stresa, że się wywalę i mnie kolejne krzesełko w łeb pierdyknie. Na nartach nie jeździmy i stąd ten brak obycia we wskakiwaniu i wyskakiwaniu z wyciągu. :D


 Wysiadamy i drepczemy kamienistą ścieżką w stronę Łomnickiej Przełęczy. Za nami wznosi się Łomnica. Jest tak blisko, praktycznie na wyciągnięcie ręki. Obserwujemy czerwony wagonik, który wynosi szczęściarzy na szczyt, na którym można spędzić ok. 50 minut delektując się wspaniałością widoków.
Nie ma jednak co narzekać, bo te "kilka" metrów niżej jest również przepięknie. Błękit nieba i ostrość granitowych szczytów to idealny kontrast, który powoduje u mnie ślinotok i wzruszenie. Tak, zdarza mi się uronić łezkę, jak już wylezę gdzieś wyżej. ;)









Po nasyceniu oczu widokami (w sumie to się chyba nigdy nie nasycimy, ale niech będzie ;)) zjeżdżamy w dół do Łomnickiego Stawu. Szamanko wafelka i można ruszać w drogę powrotną.
 Czerwonym szlakiem ruszamy w kierunku Smokowieckiego Siodełka (Hrebienok), a stamtąd szlakiem  zielonym, po około trzydziestu minutach, docieramy do Starego Smokowca, gdzie pakujemy się do kolejki i wracamy na naszą miejscówkę w Nowej Leśnej.

Sprawdź też:

28 komentarze

  1. Świetny blog :))
    Ciekawy post ;] Podoba mi się !!!
    Życzę miłego weekendu.

    Zapraszam również do mnie :)
    I na moją stronę https://www.facebook.com/pages/In-another-light/413836138693856
    Za polubienie byłabym ogromnie wdzięczna !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Stronkę z pewnością odwiedzę i LIKE'a zostawię ;)

      Usuń
  2. Co za widoki, przyniosłaś nam odrobinę słońca w te mroźne wieczory. Nie dziwię się że przy takich krajobrazach ronisz łezkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam ocieplić mroźne dni :)

      Usuń
  3. Piszesz o pięknych miejscach, uwielbiam te widoki. Słowackie Tatry są równie piękne co nasze a mniej zatłoczone. Szkoda tylko, że na Łomnicę i Gerlach wejście jedynie z przewodnikiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo szkoda, bo chętnie bym się wybrała. Jak tylko będzie ku temu okazja, to mam zamiar wybrać się na górę z przewodnikiem.

      Usuń
    2. Gdzieś ostatnio czytałam, że któraś ze słowacko-tatrzańskich gór, która do tej pory była tylko dostępna poprzez wejście z przewodnikiem, ma zostać otwarta dla "normalnego" ruchu, ale która dokładnie - tego niestety nie wiem :) Pogode mieliście naprawdę znakomitą, trochę szkoda tej Łomnicy, bo widoki byłyby zapewne świetne ;[ Ale góra nie zając... :) Ja sama czaję się na nią w tym roku, ale co z tego wyjdzie - zobaczymy. Do krzesełka za żadne skarby nie wsiądę - to jak coś w rodzaju wyciągofobii... Nie ma to jak czuć grunt (skałę pod nogami) :D Pozdrawiam serdecznie, zdjęcia poczywiście świetne :)

      Iza
      http://www.zgwch.blogspot.com

      Usuń
    3. Izo, aż jestem ciekawa, którą to górę mają udostępnić do ruchu turystycznego. Nie słyszałam, że są takie plany. :)

      Usuń
    4. Tak mi się obiło o uszy, albo mignęło przed oczami w internecie... jeśli znajdę coś konkretnego, to podrzucę :)Sama jestem ciekawa, czy to realne plany, czy tylko takie głuche plotki... :)

      Usuń
  4. Ahh fajne wspomnienie lata! :) Bije ciepełkiem przez te zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już od dłuższego czasu marzy mi się Łomnica...
    A wasza wycieczka także piękna. Oby więcej takich! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto się wybrać w tamte rejony. W ogóle polecam stronę słowacką ze względu na spokój na szlakach. Idealnie się wędruje. :)

      Usuń
    2. Właśnie tak myślę o wakacyjnych przygodach na słowackich szlakach. Ale do wakacji jeszcze daleko, więc zobaczymy co z tego wyjdzie. Jednak jestem pełna nadziei, że się uda! : )

      Usuń
  6. Fajne nogi ;)

    Zdradzisz, ile kosztuje przyjemność wjazdu na Łomnicę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co pamiętam to sam wjazd na Łomnicę kosztował dwa lata temu (tak, ta wycieczka zalatuje już trochę prehistorią :D) 20 eurasi. Na samo Skalnate Pleso bilecik kosztował 8 eurasi chyba.

      Usuń
  7. ale dołożyliście do picą. :) Moje marzenia, by tam być. :)

    Gratulacje. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo piękna wycieczka a sylwetka Lomnicy jest bardzo podobna do Grigni w okolicy Lecco. Szkoda, że nie mogliście tam wejść ale przełęcz "zaliczyliście" więc przynajmniej widoki były...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nic straconego. Całe szczęście gór nikt nie przestawi i kiedyś tam na pewno dotrzemy. :) Zaintrygowałaś mnie tą okolicą Lecco. Będę się musiała bliżej przyjrzeć tematowi :)

      Usuń
  9. Pięknie tam :)... Akurat w tych rejonach nie byłam :).

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale tam pieknie jest :) moj mezul nigdy nie był w górach ;D

    OdpowiedzUsuń

OSTATNIE

ZAREZERWUJ NOCLEG

Booking.com

ARCHIWUM