, , ,

KRUCA FUKS - Alfabet góralski | To czego nie wiedzieliście i o co baliście się zapytać

20.1.14

Książka Kruca fuks Alfabet góralski

Z czym kojarzy Wam się alfabet? Na to hasło moje myśli od razu powędrowały w przeszłość do czasów dość prehistorycznych, mających miejsce w bardzo wczesnych początkach szkoły podstawowej, kiedy to cudowna pani, nauczająca dzieciaki w klasach 1-3, za punkt honoru uczyniła sobie wbicie nam do główek alfabetu. Wyglądało to tak, że każdego dnia jakieś dziecko miało tę wątpliwą przyjemność publicznego wystąpienia przed całą klasą i recytowania - najlepiej bez omyłki, coby panią zadowolić i piątkę dostać - literek w odpowiedniej kolejności. Kolejnym stopniem wtajemniczenia, po zgłębieniu wiedzy tajemnej dotyczącej kolejności i ilości literek w alfabecie, było układanie listy wyrazów w porządku alfabetycznym. Chwała jednak tym wszystkim nauczycielkom za to, że nam alfabety do głowy włożyły, bo jak się okazało, ta podstawowa wiedza przydawała się na każdym kroku w epoce wszelkiej maści leksykonów i encyklopedii w wersjach analogowych. :)

Wpis ten, jak można się domyślić, będzie poświęcony alfabetowi - a jakże. :) Czemu akurat alfabetowi? W dodatku góralskiemu? Bo - Kruca fuks - tak!

Książka ta, autorstwa Bartłomieja Kurasia - dziennikarza i górala z dziada pradziada, urodzonego w Zakopanem - oraz Pawła Smoleńskiego - obecnie reportera, a wcześniej zdeklarowanego Podhalanina - to swoisty leksykon. Leksykon, w którym znajdziemy garść informacji o górach i regionie, które od wielu pokoleń pobudzają wyobraźnię, przyciągają, zachwycają i zachęcają do odkrywania historii, miejsc i regionalnych smaków.
Jak często, wyruszając na tatrzańskie szlaki, zastanawiamy się nad historycznymi dziejami tych miejsc? - Bardzo rzadko. Nie chcemy zaprzątać sobie umysłów zlepkami różnych, często trudnych do powiązania ze sobą, informacji. Stawiamy na walory estetyczne i wizualne, zachwycając się krajobrazami, pewnymi aspektami tamtejszej kultury, czy też kuchni. Ostateczny bilans, jaki nam wychodzi, mówi nam, że o podhalańskim regionie, jako całości, wiemy niewiele. A przecież ten region to nie tylko góry - przez wielu ukochane Tatry.

Jeśli odczuwacie potrzebę lepszego poznania góralskiej kultury, tradycji i historii, nie czekajcie i sięgnijcie po tę książkę, bo - jak głoszą słowa na okładce - to "lektura obowiązkowa dla ceprów".

Alfabetyczne ułożenie haseł przywodzi na myśl wspomniany leksykon, jednak tematy zawarte w książce nie są spisane językiem pustym i bez emocji, jak to bywa w leksykonach i encyklopediach. To zbiór anegdot i opowieści traktujących o historii i teraźniejszości, o kulturze i problemach społecznych, o góralach i zachwycie górskim światem.

Książkę tę można czytać, jak przewodnik po atrakcyjnych, tatrzańskich regionach, pełen humoru i wskazówek. W jednym miejscu znajdziecie anegdoty dotyczące ludzi związanych z polityką, sportem, biznesem i artystami, którzy Tatry sobie wyjątkowo umiłowali. Bliżsi staną się dla Was znani ze szkoły poeci, poznacie sylwetki pierwszych turystów i badaczy tatrzańskiej przyrody. Dowiecie się, że wychodząc w góry warto mieć na sobie bieliznę w oczobijnym, najlepiej czerwonym kolorze, coby Wam dupkę w chwilach grozy uratować mogła. A gdy już się ze wszystkimi zapoznacie, przyjdzie czas na oddawanie się uciechom podniebienia, kiedy to skosztujecie bryjki, kwaśnicy, litworówki i źródlanki.

Autorzy zadali sobie trud, by opisać Podhale prawdziwe. Nie tylko to pełne uroku, ale też to ze swoją historią pamiętającą waśnie i wszelkie trudy, z jakimi musieli się zmagać ówcześni mieszkańcy podtatrzańskich wsi i miejscowości, a o których i w dzisiejszych czasach trudno jest rozmawiać.
Niemniej jednak i tematy poważne i te bardziej przyziemne opisane zostały językiem lekkim, dzięki któremu książkę się czyta szybko i przyjemnie, nabierając ochoty na więcej. A więcej dowiecie się już chyba tylko od jakiegoś zaprzyjaźnionego, prawdziwego górala, co to "copke z gniozdkiem" nosi i na kaca żyntycę stosuje. 

Sprawdź też:

4 komentarze

  1. Parę razy książka gdzieś mi się rzuciła w oczy, ale nie poświęciłam jej zbyt wiele uwagi. Muszę koniecznie po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam góralską gwarę. Pamiętam jak mama zawsze się na mnie i rodzeństwo złościła jak przyjeżdżaliśmy z wakacji i zamiast poprawnie po polsku, to gwarą (beskidzką) zajeżdżaliśmy.

    A książkę bym chętnie przeczytała

    OdpowiedzUsuń
  3. Warto przeczytać. Polecam serdecznie. A co do gwary to zawsze mnie fascynowała. Nie tylko góralska, również śląska - zawsze po powrocie z wakacji u ciotki zaciągałam po ichniejszemu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdecydowanie warto przeczytać. To książka poświęcona górom, góralom i niektórym ceprom, którzy pokochali góry i górali.
    Zawsze mnie ciekawiło, czy góralom nie jest w upalne dni gorąco w tych portkach, teraz już wiem;)

    OdpowiedzUsuń

OSTATNIE

ARCHIWUM