, ,

[RECENZJA] Rodziny himalaistów - K. Skrzydłowska-Kalukin, J. Sokolińska

16.10.20

 
Wyprawy wysokogórskie, a dokładniej śledzenie ich przebiegu, cieszą się niezmiennie niemałą popularnością zarówno w środowisku wspinaczkowym - co jest raczej naturalne - jak i wśród zwyczajnych zjadaczy chleba wprost z salonowych nizin. 
Relacje z nagłaśnianych - a jakże! - medialnie wypraw na najwyższe góry świata często zostają spisane, a nawet sfilmowane, by zobrazować trudy i emocje, z jakimi muszą mierzyć się śmiałkowie pretendujący do tytułu zdobywców niełaskawych pagórów.
 
Im ciężej i im większym kosztem, tym lepiej. Wszak nic tak nie porywa obserwującej gawiedzi do wyrażania opinii, a nierzadko do niezdrowych wręcz dyskusji, jak ludzkie dramaty śledzone z poziomu wygodnego fotela.
Większość spisanych historii traktuje jednak o wyprawach i głównych aktorach tych wysokogórskich przedstawień - ich perypetiach, sukcesach i porażkach. Jednak mało który autor bierze na tapet tych, którzy zwykle trwają w cieniu swoich mniej lub bardziej popularnych członków rodziny.

Rodziny himalaistów - O książce

Autorki, Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin oraz Joanna Sokolińska, skupiły się na życiu i emocjach członków rodzin himalaistów, poruszając i jednocześnie rzucając w czytelnika często powracającym, kontrowersyjnym pytaniem o to, czy himalaista/alpinista w ogóle powinien wchodzić w związki czy zakładać rodzinę.
Czy himalaiście wolno mieć dzieci? A męża? Żonę? Czy realizacja marzeń o najwyższych górach jest przejawem egoizmu wspinaczy, czy ich prawem do życia na własnych zasadach?
W przypływie emocji wielu odpowie, że nie, że jak to, że po co, że nie można narażać innych na cierpienie i towarzyszący takim relacjom stres. Niby tak, ale przecież nie tylko góry wysokie zbierają swoje żniwo pośród ludzkich żyć. Życie może zakończyć się dużo mniej spektakularnie, choć dla bliskich zawsze będzie to wydarzenie tragiczne.

Przedstawione w książce osoby - życiowi partnerzy i partnerki oraz dzieci wspinaczy - przytaczają swoje historie, dzielą się spostrzeżeniami, opowiadają o emocjach, jakie towarzyszyły rozłące, samotnemu wychowywaniu potomków, złości, tęsknocie i reakcji na najgorsze wieści, gdy jasne stawało się, że on czy ona już nie wróci.

Reakcje i sposoby radzenia sobie z traumą, smutkiem i sytuacją są tak różne jak różni potrafią być ludzie. Mamy dorosłe dzieci, które bez żalu potrafią wypowiadać się o pasji rodzica, mamy też takie postaci, które chcą się od tematu zupełnie odciąć lub - zupełnie przeciwnie - zgłębić temat  dowiedzieć się o ojcu jak najwięcej.

Rodziny himalaistów zaciekawią osoby, które lubią konfrontować się z trudnymi pytaniami lub stawiać się w trudnej sytuacji bohaterów. Pierwsze skrzypce grają tutaj zdecydowanie bliscy himalaistów, a mniej w tej książce przytoczonych relacji z wypraw. Jeśli są, to szczątkowe. Choć i tak mogłoby ich nie być, bo w niektórych momentach lektury wprowadzają chaos, gdy nie wiadomo do końca, czy czytamy zapis z dziennika, czy jednak już komentarz dziecka lub partnera.
Czy czytać? - Tak, jeśli na swoim czytelniczym koncie górskich książek macie mało, to ta pozycja będzie ciekawą odmianą.

Sprawdź też:

0 komentarze

OSTATNIE

ARCHIWUM