,

Mój pierwszy raz... z bieganiem

1.3.14


© bonninturina - Fotolia.com - Bieganie - Running

O tym, że miałam parcie na to, by zacząć biegać, wspominałam na blogu już jakiś rok temu. Jak widać, miękka faja ze mnie, bo do całej sprawy zabierałam się jak pies do jeża i guzik z tego przez cały rok wyszło.

Ze względu na siedzącą pracę, która notabene potrafi człowieka zmęczyć i dodatkowo sprawić, że będę cierpieć na płaskodupie, powiedziałam dosyć. Tym razem do sprawy podeszłam inaczej i najpierw zakupiłam buty biegowe. Znając moje wrodzone, delikatne skąpstwo i praktyczność, nie mogłam przecież pozwolić, by rzeczone obuwie się zmarnowało na skutek braku używalności. Na prędce dokupiłam najprostsze spodnie oraz bluzę (dzięki ci panie za taki przybytek, jak Decathlon) i tym sposobem stałam się posiadaczką swojego pierwszego stroju do biegania.
OK, przyodziewek jest, chęci są, miejsca do truchtania też co niemiara, więc nie pozostało mi nic innego, jak się sprawdzić. 

Mądrzy z biegowego światka powiadają, żeby spróbować biec bez przerwy 12 minut - bua, ha, ha, chyba 12 metrów. :D
A tak na poważnie, to po przebiegnięciu może z 500 m mój mózg zaczął otrzymywać sygnały od poszczególnych części mego ciała:

 - Ręce zdawały się krzyczeć: Po kiego licha ta wariatka tak nami macha?!
 - Płuca nie miały sił, by krzyczeć, ale za wszelką cenę chciały wyleźć przez cycki i chyba kopnąć mnie w dupę.
 - Serce po początkowych próbach wyjścia gardłem, chciało ostatecznie wyleźć ze mnie uszami.

Na nieszczęście mych członków przeżyłam i mało tego, uparcie staram się biegać dalej. Kolejne przebieżki lądują na moim koncie. Za każdym razem staram się pobiec ciut dalej, ciut dłużej. Jestem przekonana, że z czasem będę mogła pobiec też szybciej, bo póki co to mój bieg nie jest dużo szybszy od marszu. A może ja po prostu za szybko chodzę? - Tej opcji będę się trzymać. ;) A póki co się zastanawiam, kiedy będę w stanie przebiec 10 km. Mam nadzieję, że niedługo. W końcu nic tak nie motywuje, jak progres.

Sprawdź też:

28 komentarze

  1. biegałam w ubiegłym roku..potem trochę znowu się zaniedbałam..a teraz ćwiczę i w domu i na basenie zanim powrócę do biegania..ba.. w planach jeszcze karnet na siłownię:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Próbowałam i po paru razach poddałam się :( Mogę na fitnessie skakać przez godzinę, ale przebiec 100 metrów? Nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co się nie poddaję, a przynajmniej nie mam takiego zamiaru. ;)

      Usuń
    2. Ja też rozpoczęłam moją przygodę z bieganiem ;))) powodzenia będę trzymać kciuki;)

      Usuń
  3. O matko! Bieganie!? To nie dla mnie, ale znalazłam rozwiązanie - orbitrek :) Lubię na nim ćwiczyć i nie przeszkadza mi, że ciągle stoję jakby w miejscu :) Włączam telewizorek i biegnęęęęęę :D Czas treningu wydłużyłam już do 1,5h

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałabym gdzie postawić takiego ustrojstwa w chacie. W sumie szkoda, bo maszyny jakoś zawsze mi były bliskie.

      Usuń
  4. No proszę :). Spokojnie, będzie lepiej. Ściągnij sobie jakąś aplikację na telefon, która będzie Ci mierzyć, ile przebiegłaś, jak szybko, ile kalorii spaliłaś i tak dalej, np. endomondo - działa motywująco. Trening zapisany w endomondo można też udostępnić na facebooku - może to głupie, ale to dla mnie kolejna motywacja, bo gdybym przestała biegać, to wszyscy by wiedzieli, że nie wytrwałam (takie tam babskie myślenie).

    Nie dąż za prędko do 10 km - to jest już dużo i nie każdy organizm jest w stanie przystosować się do takich dystansów w parę miesięcy. Pamiętam swoje myślenie tymi kategoriami na początku - bo wszystkie profile związane z bieganiem na fb aż kipiały od przechwałek, ile kto przebiegł i wydawało mi się, że 10 km to takie normalne i trzeba do tego jak najszybciej dobić. I w sumie mi się udało dość szybko, ale z perspektywy czasu nie wydaje mi się, że było to mądre. Najważniejsze, żeby wytrwać, dystans nie jest aż taki ważny, nawet 3 km trzy razy tygodniowo robi swoje.

    Jakby co, tu jest mój tekst o podstawowych informacjach dotyczących początków biegania: http://tatry-dla-sredniozaawansowanych.blogspot.com/2014/01/a-moze-bieganie.html

    Jeśli wyszło na to, że się wymądrzam, to przepraszam, chciałam tylko zachęcić :). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Endomondo mam już na telefoniku, tylko się ustrojstwo lubi zawiesić - akurat wtedy, gdy mi się fajnie biegnie. :D Nie uskuteczniam biegania za wszelką cenę. Póki co oscyluję w okolicach regularnych przebieżek po ok. 3 km. Zauważalnie już widzę różnicę w oddychaniu. Nie dyszę już tak, jakbym miała wypluć płuca. :D

      Usuń
  5. Pierwsze koty za płoty. Za każdym razem będzie lepiej i lepiej. Spróbuj unormować oddech, nie biegnij na siłę. Na początku może to być marszobieg. Powodzenia. Trzymam kciuki za progres.

    OdpowiedzUsuń
  6. Początki często bywają trudne, czy to biegania, czy gry na gitarze :) Grunt, by przebrnąć przez ten okres, bo z tego co czytałam/słyszałam, dużo osób rezygnuje jeszcze zanim zacznie odczuwać jakieś efekty. Aura w tym sezonie sprzyja, my nastawialiśmy się na pierwsze nasze bieganie "zimowe" i chyba ze dwa razy biegaliśmy po śniegu licząc od grudnia :) Wiosna w powietrzu, jakoś więcej zapału w człowieku... Życzę go Tobie w ogromnych ilościach, a przede wszystkim wytrwałości no i też dużo radości z biegania, bo po początkowych mękach i zadyszkach z pewnością przyjdzie :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, początki są trudne, ale budujący jest widoczny progres, nawet ten najmniejszy.

      Usuń
  7. Ile razy mówiłam, że zacznę biegać? Przestała liczyć:p

    Trzymam kciuki i życzę powodzenia!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez ostatni rok to mówiłam o rozpoczęciu biegania z pierdyriald razy. :D

      Usuń
  8. Skąd wiedziałaś, że od 4 miesięcy myślę o bieganiu. No, ale oczywiście na myśleniu pozostało, a Mąż mnie wyśmiał, że mi się nudzi. A mnie marzy się kondycja i smukłe nogi. Od poniedziałku zaczynam kurs niemieckiego (z tym jazda na rowerze), jak już zakończę (pewnie na jedym się nie skończy, dzięki za trzymanie kciuków, poszło dobrze na egzaminie, ale zaczynam od poziomu niżej ze względu na moją mowę, pisanie i gramatyka poszła mi bardzo dobrze) to zacznę biegać. ;-) Mam pod domem kanał i ścieżkę dla biegaczy - nic tylko zacząć. No tak... Tylko trzeba zacząć, a to jest najtrudniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz dopiero od 4 miesięcy, to póki co bijesz mnie na głowę, skoro ja się zbierałam rok. ;)

      Usuń
  9. Brawo! Wreszcie ;-) Bieganie jest super. Też się długo zabierałam, a teraz to już żyć bez niego nie chcę ;-) Trzymam kciuki.
    Ja początkującym polecam metodę Gallowaya, czyli marszobiegi. Mniej demotywuje niż wyczerpujące biegi, po których całe ciało mówi "Nie!".

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluje i trzymam kciuki za wytrwałość, bo to najważniejsze :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiałam kiedyś biegać, trenowałam bieg na 100m i skok w dal. Dzisiaj bardzo brakuje mi sportu i czekam tylko, żeby dzieci podrosły i będziemy razem biegać:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja dziś pobiegłam po raz pierwszy. No... prawie, w tamtym roku kupiłam buty i postanowiłam biegać. Na dwóch próbach się skończyło :D. Ale od listopada fitnesuje się i tańczę Zumbe, schudłam 11 kg, więc postanowiłam sprawdzić swoja kondycję. Przebiegłam cały odcinek 3 - kilometrowy w 25 minut (więcej nie dałam rady). Nie wiem czy źle czy dobrze, ale na pewno lepiej niż rok temu. Ale myślałam, że zwariuje jak się doczepiło do mnie dwóch gówniarzy. Fakt faktem za daleko nie pobiegli za mną, ale się zestresowałam :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co też przebiegam 3 km. Na czas nawet nie patrzę, bo to pewnie jest dramat. Grunt, że pomału jestem w stanie biec dłużej bez przerwy. Na przyspieszenie przyjdzie, mam nadzieję, czas. :)

      Usuń
  13. Ja też od czasu do czasu mam zajawkę na bieganie. Szkoda tylko, że brak w tym systematyczności. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki za Twoją systematyczność. Jak to kiedyś mówił Leo Beenhakker: "Step by step" :)

      Usuń
  14. Ja w połowie miesiąca zaczęłam biegać (w sensie marca) i pierwszy raz był ciężki. Przebiegłam zaledwie 2 km w jakieś 15 minut i myślałam, że wypluje płuca a mój mózg eksploduje. Przez 3 dni miałam zakwasy.

    Ale źle się za to zabrałam. Teraz biegam interwałowo i jest lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na poczatku myslalam, ze po prostu pobiegne i juz, no ale organizm zweryfikowal moje zapedy. Tez biegam interwalowo, zeby sie nie zarznac przedwczesnie. :)

      Usuń
  15. Skoro się chwalisz, to chyba nie było tak źle, co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieżby tam znowu :D Tylko w głowie kołotało mi pytanie: Po jaką cholerę wylazłaś z chaty?!

      Usuń

OSTATNIE

ARCHIWUM