Odpowiednie przygotowanie na zimowy wypad w góry - słów kilka o ekwipunku i odzieży

22.2.14

  

W jednym z ostatnich postów zachęcałam Was do podjęcia aktywności fizycznej również w chłodne, zimowe dni, na pierwszym miejscu stawiając górskie wędrówki i podając 8 powodów, dla których warto właśnie zimą ruszyć swoje cztery litery. Niektórych do tej aktywności przekonywać nie trzeba, inni się na nią namówić nie dadzą, a jeszcze inni - po chwilach wahania - spróbują, co to wszystko będzie warte.

Wędrówki zimą to niesamowita i szczególna frajda, dostarczają wrażeń i zwykle na długo zapadają w pamięci. Mimo ogólnej euforii, jaką generują takie wypady nie można jednak zapominać, że należy się do nich przygotować - zwykle inaczej niż latem - aby zminimalizować wszelkie ryzyko. Mimo że niektórzy będą mówić 'no risk, no fun', nie dajcie się zwieść i bądźcie świadomi niebezpieczeństw, jakie mogą Was spotkać. Bądźcie dobrze przygotowani.

Co więc jest ważne? Jak się odpowiednio przygotować do takiego wypadu? Na co zwracać uwagę? - To chyba najczęstsze pytania w tej materii. Podrzucam Wam więc garść pomocnych wskazówek, które być może pomogą w planowaniu Waszych wojaży, lub w jakiś sposób wpłyną na Wasze decyzje o tym, co ze sobą zabrać, etc.

Krótsze dni i szybsze zapadanie zmroku

To podstawa, o której nie  możemy zapominać. O ile latem możemy sobie pozwolić na dłuższe wypady, o tyle zimą musimy dostosować zaplanowane odległości do czasu, jaki mamy do dyspozycji. Ani to miłe, ani bezpieczne, gdy zmierzch - nie mówiąc o nocy - zastanie nas gdzieś w środku zaplanowanej trasy, utrudniając, a czasami wręcz uniemożliwiając orientację w terenie. Do czasów podanych na mapie zawsze dodawajcie rezerwy - w końcu w czasie marszu zatrzymujemy się na foto, papu, tudzież siku, a to kradnie nasz cenny czas.

Śnieg i zimo

O ile w okresach bezśnieżnych możemy sobie raźno dreptać, o tyle zimą, po opadach śniegu zaczynają się przysłowiowe schody. Już nawet niewielki opad w połączeniu z niską temperaturą powoduje znaczne oblodzenie na szlakach, co stanowi niemałe utrudnienie, gdyż w takiej sytuacji śniegu jest zwykle zbyt mało, by posiłkować się choćby rakami. Natomiast gdy śniegu jest dużo, a my wyruszamy na nieprzetarty szlak, rzeczony biały puch może nas skutecznie spowolnić. Nie ma co owijać w bawełnę, brodzenie po kolana w śniegu nie należy do najszybszych metod w przemieszczaniu się z miejsca na miejsce. Gdy do tego wszystkiego dołożymy niską temperaturę, a czasem również silny wiar, może się zdarzyć, że będziemy walczyć z przejmującym i niekomfortowym uczuciem chłodu.

Zorientowanie w sytuacji

Przed zimowym wypadem warto się zorientować w ogólnej sytuacji pogodowej, aby uniknąć jej nagłego załamania (choć niestety nie zawsze można to przewidzieć w 100%), popytać/poczytać na stronach TOPR/GOPR o warunki na szlakach, grubość pokrywy śnieżnej, stopień zagrożenia lawinowego, etc.
Wcześniejsze i dokładne przestudiowanie mapy również ma swoje plusy, ponieważ pozwala nam takie zaplanowanie trasy, aby uniknąć dodatkowych trudności. Będziemy również wiedzieć, czy daną trasę można skrócić i dojść wcześniej w bezpieczne miejsce - do schroniska, miejscowości, etc.

Gy już będziemy świadomi tego, co nam może zagrażać, łatwiej będzie nam skompletować rzeczy, z których będziemy mogli korzystać w czasie całego wypadu, jak również takie, które nas wspomogą w sytuacjach kryzysowych.

Ekwipunek podstawowy i odzież

 - Okulary przeciwsłoneczne i krem z wysokim filtrem - śnieg potrafi dać czadu i skutecznie oślepiać uniemożliwiając dalszy marsz.
- Plecak i pokrowiec przeciwdeszczowy - pokrowiec dobrze sprawdzi się również wtedy, gdy zamiast deszczu zaskoczy nas śnieżyca. A sam plecak - to według mnie podstawa podstaw - w końcu do niego wrzucicie wszystko, co potrzebne.
- Kijki trekkingowe z talerzykami - nie w każdym terenie się przydają, ale jak już się ich używa, to pomagają w marszu - a każde ułatwienie jest zawsze in plus.
- Mapa - nie wymaga dodatkowego komentarza
- Telefon - pozwoli wezwać pomoc w razie 'W' - pod warunkiem, że będzie zasięg.
- Czołówka - niezastąpiona w sytuacjach, gdy przyjdzie nam wracać/schodzić po zmroku. Jest szansa, że nie pomylimy szlaku, a nasze uzębienie pozostanie nienaruszone.
- Nóż oraz wodoszczelne etui na naszą elektronikę. Nie ma nić gorszego, gdy chcesz skorzystać np. z telefonu, a ten nie działa, bo się biedak utopił.
- Ubieramy się ciepło, najlepiej na cebulkę. Zawsze to lepiej coś z siebie zdjąć niż marznąć z braku dodatkowej warstwy. Oprócz kurtki miejmy więc koszulkę termoaktywną, polar, a jako dodatek do spodni załóżmy termogacie.
- Czapki, szale, opaski, rękawice (najlepiej nieprzemakalne) - chyba nie wymagają dodatkowego komentarza.
- Zapasowe skarpety - cóż, nawet najlepsze buty potrafią spłatać figla i przegrać z wilgocią, a nie ma nic gorszego niż chlupot w butach. Ciepła skarpeta to marzenie zmarzniętej stopy.
- Stuptuty - Gdy planujecie przejście szlakiem z zalegającym śniegiem, zakładajcie. Będzie Wam sucho i ciepło, bo biały shit Wam do butów nie wpadnie. :)
- Czekan i raki - pomagają we wspinaczce. Mamy dobrą przyczepność.
- Żarełko i napitek - Niech to będzie jedzonko, które da Wam energetycznego kopa. Stawiajcie więc na czekoladę, wszelkie batony, porządne kanapki, kabanoski, etc. Nie bójcie się, nie utyjecie. ;) Do tego termos z gorącą herbatą. Woda też jest ok, ale przy dłuższym marszu może zmienić swój płynny stan skupienia, a jeśli tego nie zrobi będzie tak zimna, że spowoduje tylko Wasze wyziębienie. Stawiajcie więc lepiej na ciepły napój w termosie.

Ekwipunek S.O.S

- Apteczka - koniecznie uzupełniona w podstawowe środki przeciwbólowe, plastry, bandaże, etc.
- Koc ratunkowy - ochroni przed wyziębieniem
- Zestaw lawinowy - można wypożyczyć w schroniskach
- Czołówka z możliwością nadawania świetlnego sygnału SOS.

Dobre rozeznanie w sytuacji i odpowiednio przygotowany ekwipunek sprawią, że Wasze wypady będą bezpieczniejsze. Jeżeli macie swoje dodatkowe propozycje, które jeszcze bardziej wpłyną na nasze bezpieczeństwo w górach, wpisujcie je w komentarzach.

Sprawdź też:

7 komentarze

  1. Dla mnie niezastąpionym elementem podczas zimowego dreptania stała się kominiarka, o której już wspominałam w którymś swoim poście. Żadne owijanie twarzy szalikami, chustami itp nie da takiego komfortu co wciągnięcie na głowę kominiary. O ile porywisty wiatr latem można jeszcze jakoś znieść i co najwyżej najeść się własnych włosów to w połączeniu z zimą i bardzo niskimi temperaturami staje się koszmarny. W takich warunkach wędrówka w kominiarce, a bez to ogromna różnica. W głowę i twarz cieplutko, wiatr nie przeszkadza - jak dla mnie świetna rzecz, obecnie równie niezbędna co stuptuty czy ciepła kurtka. Ze swojej strony bardzo, bardzo polecam na zimowe wędrówki. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, zapomniałam o kominiarce. Masz rację, przy wietrze zimą, kominiarka to zbawienie.

      Usuń
  2. I warto wspomnieć o trzymaniu baterii, a szczególnie akumulatorów, blisko ciała. W wewnętrznej kieszeni kurtki, czy też spodni, bo na mrozie potrafią się nadspodziewanie szybko rozładować, a to może być problematyczne, gdy telefon po dniu w plecaku nie będzie chciał się włączyć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bym do apteczki dorzuciła jakieś leki na przeziębienie i goraczkę - polopirynę, rutinoscorbin czy theraflu, czasami po przemarznięciu czy przemoknięciu warto wziąć zapobiegawczo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie wróciłam z Tatr, szkoda że czytam Twój post już po fakcie na pewno byłabym lepiej przygotowana, wędrówki i wspinaczka bez perfekcyjnego przygotowania była na pewno trudniejsza ale równie satysfakcjonująca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny wypad będzie jeszcze lepszy. Będziesz bogatsza w doświadczenie.

      Usuń
  5. jeszcze gwizdek -do wzywania pomocy (oby nie !)

    OdpowiedzUsuń

OSTATNIE

ZAREZERWUJ NOCLEG

Booking.com

ARCHIWUM