,

Kremówkowe lenistwo w Wadowicach

27.3.14

Z Inwałdu, gdzie odwiedziliśmy Park Miniatur Świat Marzeń, do Wadowic jest rzut beretem, więc po "parkowych podróżach" zapakowaliśmy się w naszą zielonkawą strzałę i pognaliśmy w kierunku znanej, papieskiej miejscowości.

Po krótkim spacerze usiedliśmy na wadowickim rynku, wystawiając nasze facjaty do słońca i próbując wylosować cukiernię, do której uderzymy na dobre, kremówkowe ciacho. A cukierni tam zatrzęsienie - KREMÓWKI RULEZ jak nic innego. No i weź tu człowieku traf w miejsce, gdzie będzie naprawdę smacznie. Ehhh... Szybkie zamknięcie oczu, wskazanie paluchem i stwierdzenie - tam idziemy.
Niestety nazwy cukierni Wam nie przytoczę, bo nie zapisałam, a na fotę się nie załapała - no chyba, że będziecie ją identyfikować po tej filiżance cappuccino. ;)

Cappuccino - Wadowice

Cóż mogę napisać. Zwykle serwowane cappuccina mnie nie porywają, bo albo gorzkie, albo lurowate, albo pianka o kant dupy strzaskać. To było mniamuśne i pachnące, a pianka taka, że robiła wąsy, jak w reklamie. ;)

Kremówki papieskie, wadowickie

Kremówka - palce lizać. Jadłabym i jadła, ale byłam grzeczna i wciągnęłam tylko 1 (słownie: jedną) sztukę. I tak nie poszło w cycki więc interes żaden. ;)

Wadowice - Rynek

Wadowice - Rynek

Sobotnie popołudnie na wadowickim rynku mijało spokojnie i leniwie. Można było poczynić wiele socjologicznych obserwacji. Poobserwować młode pary, które wybrały sobie ten dzień na ślubowanie. W sumie trochę nam nie w smak, bo przez to nie zwiedziliśmy Bazyliki, a nie chcieliśmy się pakować ludziom na msze ślubne.
Rynek jawił się spokojnie, a energii w tamtej chwili dodawało mu dwóch nastolatków ćwiczących triki na deskorolce. Zakładaliśmy się między sobą, czy po wykonaniu danego triku, wylądują/wylądują na tyłku/wylądują na facjacie. Koniec, końców nawet sobie radzili. :)

Bazylika Mniejsza Ofiarowania NMP

Bazylika Mniejsza Ofiarowania NMP
 Bazylika Mniejsza Ofiarowania NMP

Bazylika Mniejsza Ofiarowania NMP - Wadowice

Zegar słoneczny na ścianie bazyliki w Wadowicach
Zegar słoneczny na ścianie bazyliki

Mieliśmy w planach odwiedzenie Muzeum Miejskiego, ale akurat trwał remont i z odwiedzin wyszły nici. Nic to, zawsze można tam wrócić przy jakiejś okazji, pozwiedzać gruntowniej i oczywiście ponownie wszamać kremówkę. :)

Sprawdź też:

7 komentarze

  1. Też macie zieloną strzałę? :D Cappuccino wygląda przepysznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne zdjęcia. Ja na jednej kremówce bym nie poprzestał :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja kremówki nie zdzierżę. Już na sam jej widok jest mi mdło:) Ale gratuluję samodyscypliny i zejścia do jednej wszamanej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam wciągam wszystko co słodkie i na drzewo nie ucieka. :D

      Usuń
  4. Przyznaję się bez bicia, mieszkałam koło Wadowic 20 lat i nigdy nie jadłam kremówki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kremóweczkę to obym teraz zjadła ze smakiem, a do tego jakąś mrożoną kawę dla ochłody. #omnonom

    OdpowiedzUsuń

OSTATNIE

ARCHIWUM