, , , , ,

Wrześniowy Tyrol - Dzień II - Kappler Kopf 2404 m n.p.m.

23.7.13

Jest 25 września 2011 wstajemy, jak to zwykle w górach, wcześnie. Idziemy na pożywne śniadanko i już za chwil kilka wyruszamy na nasz pierwszy alpejski szlak.
Wędrówkę rozpoczynamy w Dolinie Paznaun, która usiana jest małymi miejscowościami i przysiółkami. Jako, że jest to ostatni dzień sezonu letniego, korzystamy z kolejki, aby zaoszczędzić trochę czasu i móc intensywniej podreptać na górze. :)
Schodzimy więc z Kappl-Untermühl do stacji kolejki Diasbahn i przemieszczamy się nią w pobliże pensjonatu Alpengasthof Dias, skąd łapiemy szlak 512, zwany Kieler Weg (Droga Kilońska), którym, mijając Obere Seßladalpe, docieramy do schroniska Niederelbehütte

W tym miejscu, dla osób, które jeszcze nie miały okazji być w Alpach, chciałabym zaznaczyć, że tamtejsze szlaki nie są oznaczone kolorami, tak jak ma to miejsce w naszych górach. W Austrii szlaki mają swoje numery. Czasami można się nieźle zamieszać na mapie, bo mimo że na mapie szlaki są kreskowane, kropkowane, itp., to jednak wszystko jest na czerwono, co może powodować lekką trudność w początkowym ogarnięciu się. Szybko jednak człowiek się przestawia na szukanie szlakowych numerków, np. na drzewach.



 Kapliczka jakich wiele na tyrolskich szlakach









 No i jak tu nie mieć zacieszonej gęby? :)


 Kiedy jest sooooo wunderschön!


 Tak, tam idziemy, w bliżej nieokreślonym kierunku :D









 Jak zwykle pełne zadowolenie :]



 Fotku strzelona przez tubylców - nie wiem czemu, ale dziwnie się na nas patrzyli. - Może im się mój dialekt nie podobał. :D




Przy schronisku robimy sobie standardową przerwę. W końcu nic tak nie smakuje na austriackich szlakach, jak polskie kabanosy z polską Milką. :D
Z pełnymi brzuszkami i ogólnym niekończącym się ślinotokiem, spowodowanym mnogością przepięknych szczytów, ruszamy w górę, tam gdzie nasz cel tego dnia - Kappler Kopf w wysokości 2404 m n.p.m.
Sam szlak jest idealny. Wspina się delikatnie, nie trzeba się szczególnie forsować, a górny odcinek, ponad schroniskiem, jest trawiasty i wygląda jak tatrzańskie hale, tudzież inne bieszczadzkie połoniny. Cud, miód, orzeszki, że nic tylko palce lizać.



 Trochę kamieni, a ile radości...






 Widok na Niederelbehütte

 Już prawie na szczycie Kappler Kopf




 Kappler Kopf 2404 m n.p.m.









Z góry schodzimy niespiesznie, bo i żal jest zostawiać tak boski widok, który wymalowały dla wszystkich będących tego dnia na szlaku niebo, góry, i mieniące się już jesiennymi kolorami trawy i liście borówek.
Po zejściu fundujemy sobie obiadek - koniecznie Wiener Schitzel, do tego borówkowa konfitura (kocham!) i dla orzeźwienia Radler - małżowy pierwszy raz ze smakowym piwem (pokochał!). :)


 Żeby nie było, Austria, jak się patrzy. :)


 Widok z wagonika kolejki 1)

 Widok z wagonika kolejki 2)

Już na dole, w drodze do pensjonatu








Sprawdź też:

19 komentarze

  1. Serce rośnie od samego patrzenia! A co do oznaczeń szlaków to ja nie rozgryzłam włoskich oznaczeń, które też są dość dowolne. W Pre-Alpach na terenie Lombardii ścieżki znakują kluby CAI, teoretycznie kolorem biało czerwonym i numerami szlaków ale spotkałam wiele oznaczeń w innych kolorach. Na szczęście w punktach Informacji Turystycznej można otrzymać mapki z dość dokładnym opisem szlaku, najczęściej w kilku językach (piszę na wypadek gdybyście tam zawitali. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam smaka na odwiedzenie Lombradii. Mam nadzieję, że nam się to uda zrobić. :) A co do punktów informacyjnych to i w Austrii wszystko jest na wysokim poziomie. Ja nawet przed wyjazdem zamówiłam od nich jakieś prospekty, przewodnki z trasami, to przysłali mi do PL za free. :) To się nazywa serwis.

      Usuń
    2. Niezmiernie by mnie ucieszyło gdybym u Ciebie przeczytała relację ze znanych mi miejsc!

      Usuń
    3. Mam nadzieję, że będzie to miało miejsce w bliższej przyszłości. Z pewnością wtedy zasięgniemy Twoich cennych rad. :)

      Usuń
  2. Widoki nieziemskie :) Fajnie pooglądać góry, których jeszcze osobiście się nie odkryło. No i pogoda lepsza chyba trafić Wam się nie mogła :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą pogodą trafiliśmy idealnie. Tak jak pisałam wcześniej, przed naszym przyjazdem był front ze śniegiem. Na całe szczęście Austria przywitała nas słońcem i atmosferą późnego lata. Super.

      Usuń
    2. To się nazywa pogodowy fart :)

      Usuń
  3. Nie dziwię się, że na zdjęciach pełno uśmiechu, piękne miejsca! :) Odnoszę wrażenie, że w tamtych górach jest jakoś szczególnie dużo przestrzeni.
    Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy (mam nadzieję, zę będzie) :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przestrzeń jest wszechogarniająca. Czuje się ciszę. :]

      Usuń
  4. Pięknie!
    Podczas takiej wedrówki czuje się,że się żyje... :-)
    Idealna pogoda, cudowne krajobrazy i droga osoba przy boku - czego można chcieć więcej?!
    :-)
    P.S. Zdjęcia oczywiście wyszły super :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy jeszcze nie byłam w Alpach. Piechurem jestem polskim. Ale czas na więcej. Masz jakieś wskazówki, jak się przygotować do takich wędrówek?Jak długie są szlaki? Jakieś niespodzianki?
    Piękne zdjęcia ;-) Aż miło się ogląda, zachęcają do wypraw.
    Pozdrawiam!
    Freelia.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat ta część Tyrolu, w której byliśmy - okolice Kappl - jest porównywalna do naszych Tatr. Niektóre miejsca, trawiaste, nawet przypominają Tatry Zachodnie. Śmiem nawet twierdzić, że wędrówka była spokojna i dużo mniej męcząca niż w naszych Tatrach. Długość szlaków jest zróżnicowana, ale warto pojechać w sezonie letnim (my już byliśmy po sezonie), gdy jeszcze działają kolejki, gdyż umożliwia to wyjście w wyższe partie przy dużej oszczędności czasu. Mapa + miejsce do spania i można uderzać. :)

      Usuń

OSTATNIE

ARCHIWUM