, , , ,

KGP - Ślęża 718 m n.p.m., Masyw Ślęży - 14.04.2013

12.6.13

Znów nieprzebrane ilości wody w Wiśle - i nie tylko - upłynęły, a doby ze swoimi godzinami za nic nie chciały się wydłużyć. Dni mijały, a ja nie potrafiłam znaleźć odpowiedniej chwili, by wysilić me mózgowie do napisania kilku górskich słów. W końcu dzisiaj, nie zważając na to, że pracy do zrobienie mnóstwo, że alergia daje o sobie znać i powoduje ogólne zamulenie na skutek kataru, powiedziałam sobie - dosyć. Muszę coś napisać, muszę, bo - parafrazując pana Stuhra - inaczej się uduszę.
Spięta, zwarta i gotowa, oto jestem z porcyjką szlakowych nowinek. Co nieco się wydarzyło, więc kilka postów z pewnością powstanie. :)

Dzisiaj jednak wracam do dnia 14 kwietnia, kiedy to pogoda po dniach jesiennej ciaplugi postanowiła wyciągnąć słońce z szuflady i podzielić się nim z ludem wędrującym i tęskniącym za wycieczkową aurą.
Nie można było siedzieć w domu w takim momencie, więc zebraliśmy się z małżonem "pędzikiem" - nie zważając na to, że jeszcze kilka dni wcześniej choróbsko się mnie trzymało dzielnie i za nic cholerstwo nie chciało sobie pójść - i ruszyliśmy zdobywać nasz pierwszy szczyt w Koronie Gór Polski - Ślężę 718 m n.p.m..

O Ślęży słów kilka:

Ślęża 718 m n.p.m. - z łacińskiego zwana Monte Silentii, czyli Góra Milczenia, jest najwyższym szczytem Masywu Ślęży i całego Przedgórza Sudeckiego. Zalicza się nie tylko do Korony Gór Polski, ale także do Korony Sudetów oraz Korony Sudetów Polskich.
Góra stanowiła ośrodek pogańskiego kultu solarnego miejscowych plemion – jego początki sięgają epoki brązu, a upadek przypada na początki chrystianizacji tych obszarów w X i XI w. 

Wyruszyliśmy z Wrocławia w kierunku Sobótki, następnie minęliśmy Sulistrowiczki i dotarliśmy do Przełęczy Tąpadła, gdzie zostawiliśmy nasz wehikuł, a sami udaliśmy się szlakiem na górę.

 Jeszcze pusto - po zejściu zastaliśmy tu tłumy ludzi



 Zima nie dawała za wygraną


 Wyjątkowo wygodna miejscówka ;)



 Nieodłączny Towarzysz - Małżon :)


 Widok na kościółek na Ślęży z platformy widokowej


 Wieża telewizyjna widziana z platformy widokowej


 Z Przełęczy Tąpadła ruszamy szlakiem niebieskim, który biegnie początkowo z zielonym ścieżką przez buczynowy las. Po dotarci do Skalnej, szlak niebieski odbija od zielonego w stronę ślężańskiego szczytu. Wdrapujemy się po skałkach na górę. Sama trasa ze względu na niedużą wysokość Ślęży nie jest szczególnie wymagająca. Niemniej jednak nie polecam jej (i w sumie żadnej innej też nie) po przebytej chorobie. Moje płuca i oskrzela przypomniały o sobie i jęły się buntować - one dalej nie idą! No widział ktoś taką niesubordynację organów wewnętrznych?! Zamiast się gadziny cieszyć, że w końcu świeże powietrze, z dala od miejskiego smrodku, to nieee. Myślałam, że je wypluję, ale że uparte dziewczę ze mnie, to wylazłam na górę, ślizgając się na resztkach zalegającego śniegu i taplając się w wiosennym błotku. :)
Dziwnym trafem na powrocie już nic się nie buntowało, a i kaszel jakby zapomniał, że mi wcześniej towarzyszył. Tak, zdecydowanie - góry leczą. :)

W dół schodziliśmy ścieżką znakowaną na żółto. Mijały nas tabuny osób, które podobnie jak my postanowiły wykorzystać wiosenną aurę. Jedyną niedogodnością na tym szlaku mogła być spora ilość spływającej wody - wszak śnieg się musiał jakoś roztapiać. Dla niektórych jednak był to chyba zbyt niecodzienny widok, powodujący negatywne emocje w stylu - "Wyciągnąłeś mnie tutaj, to mnie teraz nieś". Nie wiem dlaczego, ale zawsze w takich momentach, jak tak sobie posłucham tych wszystkich ludzików, roześmianego rogala mam od ucha do ucha, żeby nie powiedzieć, że dookoła głowy. :) Zdecydowanie - górki są fajne, a niektórzy ludzie osobliwie specyficzni.


Sprawdź też:

21 komentarze

  1. Byłam kiedyś na Ślęży. Widuję ją z autostrady. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo że z Wrocławia mam teraz na Ślężę przysłowiowy rzut beretem, to byłam tam dopiero drugi raz.
      Za pierwszym razem zajechałam tam rowerem z... Wałbrzycha. :]

      Usuń
    2. Ty mnie tu o jakieś prehistoryczne dane pytasz... Pamiętam tylko, że wróciłam do domu po 20, spieczona na raka i się prawie z radości popłakałam, że już nie muszę nigdzie tym dwukółkiem jechać. :D :D

      Usuń
  2. Sympatycznie piszesz - bardzo miło się czyta! :)
    Kościółek poza tym genialny - musi fajnie wyglądać w lecie, kiedy wszystko dookoła się zieleni i znad drzew wystaje tylko wieżyczka :) Fajne okolice, mam nadzieję, że i tam mnie kiedyś poniesie.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że się miło czyta. :)
      Z pewnością ta ceglasta czerwień kościółka super kontrastuje z zielenią. Szkoda, że wiosna miała opóźnienie i dominował jeszcze lekko jesienny koloryt.

      Usuń
  3. fajny post, ja mieszkam we Wrocławiu a na Ślęzy tez za często nie bywam;/ zachęcam poczytać http://zzolwiemposwiecie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już chyba tak jest, że im bliżej się gdzieś ma, tym ciężej się tam wybrać ;)

      Usuń
  4. No, miło Cię ponownie widzieć na szlaku :) Gratuluję udanego startu, teraz reszta z Korony powinna polecieć już z górki :P Czego oczywiście z całego serca życzę :)
    Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja wracam z gór spieczona po muśnięciu wiosennym słońcem... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, jak normalnie słońce się na mnie wypina i nie chce opalać, tak w górkach daje ostro do pieca, że tylko wejść potem do zamrażalnika. :D

      Usuń
  5. Ślęża to perła w Koronie Gór Polski.Park Wenecki-niezwykłe,popadające w ruinę miejsce,zaniedbane źródła.Ktoś powinien o te zabytki zadbać.
    Może to Cię zainteresuje:"www.znaczki-turystyczne.pl"
    Życzę zdrowia!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety wiele takich miejsc na naszej mapie, które popadają w ruinę. :(

      Usuń
  6. Na Ślężę z miejsca gdzie jeżdżę mam bardzo blisko, a nigdy tam nie byłam. Serdecznie pozdrawiam Monia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam to samo z Chełmcem, gdy mieszkałam w Wałbrzychu. Byłam na szczycie aż jeden raz. :D

      Usuń
  7. Bardzo ciekawe miejsce :)... Będę chciała odwiedzić :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam wycieczki na Ślężę. Jak nie mogę pojechać w "prawdziwe" góry, ona jest dla mnie namiastką takiej wyprawy. Jak to dobrze, że leży tal blisko Wrocławia.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś jest w tym co piszesz. :) Ale, mimo że Ślęża w sumie niziutka, to potrafi dać w kość. Szczególnie jak się idzie od razu po chorobie. ;)

      Usuń
  9. Niespełna tydzień po Tobie, i ja wybrałam się na Ślężę! I szłam tymi samymi szlakami, tyle że w odwrotnej kolejności! :)

    OdpowiedzUsuń

OSTATNIE