, , ,

Kto ma opłacać akcje ratunkowe TOPR-u i GOPR-u?

7.7.14

Dla wielu rozpoczęły się wyczekiwane wakacje, sezon urlopowy się rozkręca, osób w znanych i mniej znanych miejscach wypoczynkowych przybywa. Powinno więc być ładnie, pięknie, wokół miłość przyjaźń i jednorożce. Nie jest jednak tak różowo. Zawsze bowiem znajdzie się jakiś "agent", który rzuci cień na urlopową błogość.

TOPR, GOPR akcja ratunkowa, Górska akcja ratunkowa

Kilka dni temu internety obiegł link do pewnego wydarzenia, które miało miejsce na szlaku wiodącym na Rysy od strony polskiej. Jeśli nie widzieliście/ nie czytaliście, zachęcam, by to zrobić, bo takich okazów z watą zamiast mózgu nie spotyka się codziennie. I całe szczęście! - Dzięki ci panie!

Właściwie, to miałam nic nie pisać na ten temat. Wszak to nie pierwszy idiota na szlaku, którego widziały góry w czasie swojego istnienia. Nie dość, że nie pierwszy, to pewnie i nie ostatni, bo ludzka fantazja nie zna granic, a durne pomysły mają to do siebie, że mnożą się w sposób niekontrolowany i dla mnie w żadnym wypadku niezrozumiały. Chwila upłynęła, a w zasadzie rzeczone kilka dni, i naszły mnie głębsze przemyślenia...

Wychodzi taki kozak-jełop w góry, na nogach ma halówki, na grzbiecie foliowy worek, - nie wiem, może miał mu służyć niczym peleryna u superman'a - warunki pogodowe go zaskakują. No bo jak to?! Śnieg w czerwcu?! Brodzi w mokrym śniegu, przemoczone dreso-galoty ledwo mu się trzymają na dupie, ale nie przeszkadza mu to w ciskaniu swoim buractwem na prawo i lewo, a na koniec obrażony bezczelnie mówi, że pomagający mu ludzie przeszkodzili mu w wejściu na szczyt, że gdyby chciał, toby i na K2 wlazł. No witki i cała reszta mi opadły!

W tym przypadku obyło się bez wzywania śmigłowca i akcji z prawdziwego zdarzenia, na szeroką skalę, bo delikwent został sprowadzony na dół, ale dobrze wiemy, że toprowcy i goprowcy mają co robić i spora część ich akcji spowodowana jest zdarzeniami, które wynikają z braku myślenia i odpowiedniego przygotowania, oraz przeceniania swoich możliwości. 
W takich sytuacjach, jak bumerang wraca dyskusyjne pytanie: Kto ma za to wszystko płacić?
Jak w każdej dyskusji tworzą się dwa obozy. Z jednej strony mamy tych, którzy twierdzą, że skoro to pogotowie, to ma obowiązek ratowania. Z  drugiej strony barykady stoją ci, którzy są za tym, by obarczać takich idiotów kosztami za akcję. Jak ja to widzę?

Chwała wszystkim ochotnikom, którzy wstąpili w szeregi TOPR, czy GOPR, by ratować życie innych i nieść pomoc, niezależnie od tego, że w trakcie trudnej akcji narażają siebie. 
Jeśli więc akcja ratunkowa dotyczy zdarzenia losowego, nieszczęśliwego (ale cały czas losowego - nigdy nie wiadomo, co nas spotka) wypadku, zasłabnięć (każdy organizm reaguje inaczej na wysiłek, zmiany ciśnienia, etc.), to nie widzę powodów, by za taką akcję płacić dodatkowo z własnej kieszeni. Piszę dodatkowo, bo fundusze na TOPR płyną (choć nie w zawrotnej ilości) m.in. z MSWiA, czy przekazywanego 1% z naszych PIT-owych rozliczeń.
Jeżeli jednak wyjście/wylot toprowców/goprowców na akcję, spowodowany jest ludzką głupotą, brakiem wyobraźni, zdarzeniem na skutek spożycia alkoholu, to uważam, że dla takich delikwentów TOPR i GOPR powinny wystawiać odpowiedni rachunek, może wtedy idiota - jeden z drugim - poszedłby po rozum do głowy. 

W tym przypadku, jak najbardziej popieram podejście Słowaków do tej materii. Jest akcja, jest zapłata. Jeśli nie chcesz płacić, nie bądź idiotą lub bądź ubezpieczony, wtedy akcja zostanie opłacona z ubezpieczenia. Oczywiście i tutaj głosy będą podzielone, a o uwagę będą zabiegać ci, którzy będą się opierać obowiązkowemu ubezpieczeniu. 
Ja tego tak nie widzę. Nie uważam, że ubezpieczenie jest obowiązkowe. Jesteśmy wolnymi ludźmi, mamy przecież wybór: Ubezpieczam się (koszt takiego ubezpieczenia na kilkudniowy wyjazd naprawdę nie jest wysoki) i jestem spokojna o to, co się może wydarzyć, albo mam w nosie ubezpieczenie i gram w górską wersję rosyjskiej ruletki - albo odbędę wycieczkę bez przeszkód i oszczędzę na akcji ratunkowej, albo zabulę grubą kasiorę (której nie mam). Dla mnie wybór jest oczywisty, bo i umysł i kieszeń będą spokojniejsze.

Sprawdź też:

OSTATNIE

ARCHIWUM