, ,

Polska vs. Niemcy - 4 rady dla leniwych wyjadaczy i nieopierzonych jeszcze młokosów piłkarskiego światka

11.10.14

Tak, to dziś, ten "wielki" dzień, który - gdyby tylko wypadł w lipcu - zostałby okrzyknięty drugim, a nawet trzecim (mając w pamięci Dortmund 2006) Grunwaldem.


Mimo mojej, ostatnio rosnącej awersji do krajowej piłki kopanej, z różnych kręgów docierało do mnie nieśmiałe pytanie: A może tym razem się uda?
Szczerze? Chciałabym się mylić, ale mój zubożały ostatnio hura-optymizm każe mi twierdzić, że prędzej świnie zzielenieją i zaczną latać niż nasza reprezentacja wygra ten mecz. Mawiają wprawdzie, że cuda się zdarzają, ale, o ile mnie kalendarz nie okłamuje, dzisiaj nie mamy Gwiazdki.
Dodatkowo, za tą mało optymistyczną opcją przemawia również fakt, że nasze "kochane" i wszędobylskie media nie trudniły się w ostatnim czasie pompowaniem na wyrost bańki oczekiwań, jak to zwykle miało miejsce przed każdym meczem "o wszystko", "o pietruszkę", "o honor honorów", "teraz to musimy wygrać" etc.. Ale choć próżno było szukać nic niewnoszącego rozdmuchiwania i trąbienia o czekającym gdzieś tam, hen daleko, za górami, za lasami, sukcesie, to jednak porady eksperckie na portalu żółtej kulki się znalazły.

Eksperci, ekspertami, ale nie byłabym sobą, gdybym nie dorzuciła tutaj swoich trzech, a nawet czterech groszy. I choć pewnie znajdą się tacy, którzy w zaciekłej obronie zainteresowań godnych wyłącznie prawdziwego gatunku męskiego stwierdzą, że baba w mojej osobie o piłce może powiedzieć, tudzież napisać jedynie tyle, że wspomniana jest okrągła, a murawa zielona.

Dlatego też, piłkarzyki nasze, oto staje przed wami ciocia-Karola-dobra-rada, która wam pomysły podsunie, jak grać wypada. Zaczynamy...

4 rady dla każdego piłkarza do przyswojenia przed meczem

#Biegaj
Ja tak tylko w ramach przypomnienia, gdybyś jakimś cudem zapomniał. W tej dyscyplinie się biega. Najlepiej dużo i szybko. Gdy będziesz udawać tyczkę, nie stworzysz tym przeszkody dla przeciwników. Tyczki to oni obiegają zanim ty pomyślisz, że to zrobią.

# Podaj piłkę
Ja rozumiem, że bycie przy piłce to wielkie wow, szczególnie, gdy patrzy mama, tata, żona, teściowa, pies sąsiada i potencjalny sponsor. Ale, jeśli z naprzeciwka leci na ciebie dwóch, a nawet trzech przeciwników, to choćby skały srały, nie utrzymasz się przy tej piłce. Nie ty, nie w tej formie. Nie cwaniakuj więc i podaj do kogoś, kto ma lepsze pole manewru. Będzie lepiej, serio.

#Wspomóż napastnika
To gra zespołowa, więc patrz punkt wyżej. Podaj dobrze piłę. Udana asysta bywa często bardziej chwalona niż zdobyta bramka. Kolega napastnik będzie ci wdzięczny, a ty jeszcze bardziej urośniesz w oczach swoich sympatyków. Serio, w tym sporcie nikt nie lubi samolubów. Nawet Krystyna-CR7-Ronaldo jest za takie zachowanie krytykowany.

#Murawa to nie leżanka
Śmiem twierdzić, że urlop miałeś udany, więc nie narzekaj, że mecz trudny. Masz robotę do wykonania, a skoro się takiej pracy podjąłeś, to rób ją dobrze. Na murawie się biega i gra, a nie leży. Jeśli nie jesteś w stanie, masz kontuzję, miej jaja i zejdź, daj się zmienić, a jeśli zostajesz, to graj, jak bozia przykazała i kibice sobie wyśnili. Na leżakowanie pod chmurką, tudzież zasłoniętym dachu, przyjdzie jeszcze czas.

Oczywiście,  moi szanowni Czytacze, podrzucajcie Wasze wskazówki. Niech będzie edukacyjnie i z humorem, wszak z humorem lepiej wchodzi.

Zdjęcie pochodzi z pixabay.com, CC0, jarmoluk
 

Sprawdź też:

8 komentarze

  1. Właśnie przed moim oknem przeleciała zielona świnia :) No wydarzył się prawdziwy ewenement, ale jak dla mnie, jedna jaskółka wiosny nie czyni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiosna będzie, jak całe stadko tych świnek latać będzie. ;)

      Usuń
  2. A tymczasem przerzucam tutaj status z FB, żeby nie zginął w internetowych czeluściach: 'Dotarło dziś do mnie, co było dotychczas przyczyną nieskuteczności naszych piłkarzy - moje kibicowanie. Grzecznie przywdziewałam odpowiednie barwy, wciągałam piwo, chipsy i nic... A wystarczyło po prostu wyjść... siku. Że ja wcześniej na to nie wpadłam.' :D

    OdpowiedzUsuń
  3. No ja z szoku cały czas wyjść nie mogę i z jednej strony cieszę się, z drugiej zaś nie, bo obawiam się, że teraz tym gwiazdeczkom totalnie odbije palma. I zamiast skoncentrowania na mecz ze Szkotami będzie opijanie sukcesu i zlekceważenie rywala. Obym się mylił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się tego obawiam, jednak z drugiej strony po cichu wierzę, że w jakiś sposób popłyną teraz na fali tego zwycięstwa. Oby.

      Usuń

OSTATNIE

ARCHIWUM